Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt

Newsletter




Wiadomości / 10.01.18, 13:05 / Powrót

Co poradzić opozycji

Na nowy rok opozycji rekomenduję: pewną wstrzemięźliwość, gdy w Europie dochodzi do debat lub głosowane są rezolucje dotyczące rządów PiS, oraz determinację do budowy „koalicji trzech” - pisze Marek Borowski w tygodniku „Polityka”.

Listopadowe głosowanie w Parlamencie Europejskim nad rezolucją potępiającą naruszanie praworządności w Polsce odbiło się w naszym kraju szerokim echem. PiS starał się przykryć niewygodny dla niego temat bezczelnego łamania praworządności pełnymi emocji rozważaniami nad zdradzieckim charakterem europosłów PO, zwłaszcza tych, którzy głosowali za rezolucją. Sytuację ułatwiał mu fakt, że nie po raz pierwszy w tak zasadniczej sprawie opozycja – która przecież zgodnie potępia PiS za łamanie praworządności i za stopniowe tworzenie państwa policyjnego – zachowała się niejednolicie. Część posłów PO poparła rezolucję, pozostali i posłowie lewicy wstrzymali się, a PSL - jak to ma w zwyczaju – stanął w rozkroku i z jednej strony w pełni zgodził się z zawartą w rezolucji krytyką rządów PiS, z drugiej zbojkotował głosowanie, tłumacząc to „sprzeciwem wobec sankcji dla Polski” (choć od tej rezolucji do sankcji droga daleka i będzie jeszcze czas się sprzeciwić).
Szkoda. Kolejna zmarnowana okazja, aby opozycja: po pierwsze, zademonstrowała jedność w tak elementarnej sprawie, jak obrona praworządności; po drugie zaś, zgodnie spróbowała wyjaśnić opinii publicznej, że pisowsko-kukizowa teza, iż „brudy trzeba prać we własnym domu”, to po prostu zamiatanie brudów pod dywan, a poza tym Unia Europejska to właśnie nasz wspólny dom.

Pozostaje wszakże do omówienia problem natury bardziej ogólnej, a mianowicie jak właściwie powinni zachować się europosłowie prodemokratycznej i prokonstytucyjnej opozycji, gdy w Parlamencie Europejskim albo innym gremium (np. Radzie Europy), zanosi się lub dochodzi do debat i rezolucji krytycznych wobec rządu PiS? Pozwolę sobie zaproponować kilka zasad. Otóż sądzę, że polscy europosłowie, reprezentujący demokratyczną opozycję (proponuję na stałe tę nazwę, zamiast „opozycja totalna”):
1) nie powinni inicjować takich debat;
2) jeśli taka debata zostanie zainicjowana, powinni oczywiście przedstawić swój pogląd na sytuację w Polsce;
3) nie powinni podpisywać żadnych projektów rezolucji w tej sprawie, ale jeśli w przygotowanym projekcie znajdą się sformułowania nieprecyzyjne lub uproszczone – powinni wynegocjować wprowadzenie niezbędnych korekt;
4) w trakcie głosowania powinni wstrzymać się od głosu.
Rekomenduję zatem pewną wstrzemięźliwość w postępowaniu, ale bynajmniej nie dlatego, aby uchronić naszych posłów przed uznaniem ich przez PiS za „zdrajców” – to i tak nastąpi. Chodzi o to, że byłoby fatalnie, gdyby o uzyskaniu większości w głosowaniu nad taką rezolucją miały zadecydować głosy polskie. Dla pełnej wiarygodności powinien to być wyłącznie głos zatroskanych sytuacją w Polsce naszych unijnych partnerów.

Przez minione dwa lata sondaże nie były łaskawe dla opozycji. Za 9-10 miesięcy odbędzie się jedyny wiarygodny sondaż: wybory do sejmików wojewódzkich. Trzy tygodnie temu „Rzeczpospolita” (za IBRIS) zaprezentowała preferencje wyborcze w głosowaniu do sejmików w czterech województwach: dolnośląskim, wielkopolskim, lubuskim i zachodniopomorskim. Oprócz partii politycznych w badaniu tym wystąpił także „Bezpartyjny Komitet Samorządowy” (BKS), który z reguły plasował się na trzecim miejscu (po PiS i PO) i osiągał od 8 do 10proc. głosów, a na Dolnym Śląsku (gdzie jest szczególnie popularny) – nawet 17,5 proc.! To wprawdzie tylko cztery województwa, ale warto dogłębnie przeanalizować wyniki tego sondażu. A wnioski są naprawdę ciekawe.
Przeliczyłem procentowe poparcie na sejmikowe mandaty i okazało się, że jeśli wszystkie komitety pójdą pod własnymi szyldami, to PiS będzie rządził w każdym (!) z tych województw: bądź samodzielnie (Wielkopolska), bądź w koalicji z BKS. Dlaczego zakładam, że radni BKS będą skłonni raczej do koalicji z PiS niż z demokratyczną opozycją? Mój profesor od matematyki na studiach nigdy nie doprowadzał do końca przeprowadzanego dowodu i tuż przed końcem stwierdzał: „Dalej to już jest trywialne!” – po czym wychodził z auli. Tak i ja odpowiem: dlaczego BKS raczej z PiS? To trywialne (ale jeszcze nie opuszczam Czytelników).

Tym samym nawoływania do tworzenia wspólnych list uzyskały mocne potwierdzenie. Ale oto znów kubełek zimnej wody - sama koalicja PO i Nowoczesnej niewiele daje! Tylko w Lubuskiem pozwoliłoby to opozycji rządzić (przy udziale SLD), w pozostałych trzech województwach nadal większość miałaby koalicja PiS-BKS. Niewielkie okręgi wyborcze (od 5 do 8 mandatów) i system d’Hondta sprawiają, że poparcie w granicach 7-8 proc. często nie gwarantuje nawet jednego mandatu. Dopiero „koalicja trzech”: PO, N i SLD gwarantuje bezpieczną większość w każdym z tych województw. Na 134 mandaty w omawianych czterech sejmikach przy samodzielnym starcie PO zdobyłaby 44 mandaty, Nowoczesna – 5 mandatów i SLD – 6. Koalicja PO+N otrzymałaby 54 mandaty (tylko o 5 więcej, niż startując osobno), natomiast wspólna lista PO+N+SLD – 73 mandaty, czyli wyraźną większość. A przecież są to województwa zachodnie, w których PiS ma relatywnie mniejsze poparcie. W województwach centralnych i wschodnich brak takiej koalicji skończy się totalną klęską!
Niby wszystko jasne, ale w polityce racja stanu często przegrywa z wąsko pojmowanym interesem partyjnym. Zatem wszystko w rękach Schetyny, Lubnauer i Czarzastego (na Kosiniaka-Kamysza nie liczę).

Prezydent Duda skierował do tzw. Trybunału Konstytucyjnego ustawę, znoszącą próg dochodowy, powyżej którego nie wnosi się składek emerytalnych. Uzasadnił to… niedostatecznymi konsultacjami (sic!). Dziwne – dotychczas bez problemu, nawet w nocy, podpisywał ważne ustawy, uchwalone bez żadnych konsultacji - wystarczyła konsultacja z prezesem, a tu – proszę! Szkoda, że pan prezydent nie zakwestionował tego, że przy uchwalaniu tej ustawy w Senacie zabrakło kworum (co marszałek Karczewski uznał za nieistotny drobiazg) - ale tu wykazałby już za dużą śmiałość.
A co z wyborami do Sejmu? No nieee, mówią politycy opozycji, to jeszcze za wcześnie. Na pewno? Radzę zajrzeć do Konstytucji, polecam zwłaszcza art.225. Z dwojga złego wolę,aby zaskoczyły nas opady śniegu, niż lokator Nowogrodzkiej.

„Polityka” - 10 stycznia 2018

Powrót do "Wiadomości" / Do góry