Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt




Wiadomości / 08.07.24, 13:31 / Powrót

Spór o prawo autorskie

Marek Borowski pozytywnie ocenił zaproszenie przez premiera Donalda Tuska na spotkanie w Centrum Dialogu mediów protestujących przeciw przyjętej przez Sejm nowelizacji prawa autorskiego. W związku z tym spotkaniem ostateczne decyzje w Senacie, czyli posiedzenie, na którym będzie omawiana ta ustawa, zostaną być może przesunięte, ale możliwy jest też inny wariant, jeśli uda się po tym spotkaniu opracować błyskawicznie jakąś poprawkę - mówił senator w radiu TOK FM.
Jak wyjaśniał Marek Borowski, rzecz polega na tym, że po rządach PiS-u pozostało niewdrożonych 47 dyrektyw unijnych, z czego prawie połowa jest już po terminie. Zaczynamy płacić kary. Za ustawę o sygnalistach płaciliśmy dziennie po kilkadziesiąt tysięcy euro kary, plus karę ryczałtową 7 mln euro. Ustawa o prawie autorskim powinna być wdrożona do końca 2021 r., jest mocno przeterminowana. Premier Morawiecki miał te ustawy na stole, ale jakieś interwencje z zewnątrz spowodowały, że zrezygnował z tego. Więc stąd ten pośpiech.
- Wariant polegający na tym, że przyjmujemy tę ustawę w kształcie, w jakim wyszła z Sejmu, a stosunkowo szybko odbywa się okrągły stół z wydawcami po to, żeby dopracować sensowną poprawkę, też jest możliwy. Zobaczymy, który zostanie wybrany. Ale generalnie rzecz biorąc uważam, że pewne zmiany powinny być wprowadzone.
Senator zwrócił uwagę, że nie jest tak, że big techy, czyli platformy cyfrowe takie, jak Google, nic nie płacą wydawcom i właścicielom internetowych serwisów informacyjnych.
- Google rozesłał informację m.in. do senatorów, w której informuje, że w latach 2021-2023 wypłacił wydawcom miliard złotych. W poprzednich trzech latach 700 milionów złotych. Są jeszcze jakieś umowy licencyjne itd. Otóż to wszystko trzeba zbadać, komu wypłacił, na jakich zasadach, kto się z kim umawiał itd. Jeżeli mamy przygotować sensowną poprawkę, to musimy to wszystko wiedzieć. To się robi w szybkim tempie ze względów, o których powiedziałem, mianowicie nie chcemy płacić tych kar.
Zdaniem senatora, poprawka, którą zgłosiła w Sejmie Lewica i która została odrzucona, to znaczy, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyznacza procent wpływu z reklam, jaki powinien przypaść wydawcom idzie za daleko i niczego nie załatwia.
- Jeżeli chodzi o ingerencję państwa, to w 27 krajach unijnych są bardzo różne rozwiązania. Takie, jakie zaproponowała Lewica, jest tylko w dwóch krajach i to z pewnymi problemami. Podoba mi się takie rozwiązanie, które odnalazłem w Niemczech, w Grecji. Mianowicie, że owszem, jest urząd państwowy, w jednym kraju to jest Ministerstwo Kultury, w drugim inny urząd, do którego strony negocjujące, jeśli nie mogą dojść do porozumienia, mogą się zwrócić ze skargą i ten urząd rzeczywiście nie tyle wyznacza, ile proponuje określoną stawkę. To nie jest obowiązujące. Jeżeli nie dojdą do porozumienia, to media, bo to na ogół one będą się skarżyć, idą do sądu i mają za sobą to doradztwo, czyli mają większą przewagę. Wydaje się, że to jest rozwiązanie optymalne, bo to jest pewien nacisk, ale bez bezpośredniej ingerencji w działalność dwóch podmiotów prywatnych, gdzie jeden sprzedaje drugiemu swoje usługi.
TOK FM - Wybory w TOK-u - 6.07.2024

Powrót do "Wiadomości" / Do góry