Prezydent Duda umył ręce jak PiłatPodczas debaty w Senacie nad informacją z działalności Krajowej Rady Sądownictwa w 2024 r.
Marek Borowski mówił m.in. o relacji między sądami międzynarodowymi, trybunałem sprawiedliwości i trybunałem praw człowieka, a systemem sądowniczym w Polsce.
- Podkreśla się bez przerwy - mówię o tych, którzy sprzeciwiają się tym wyrokom - że system sądowniczy jest atrybutem danego kraju i żadne sądy międzynarodowe nie mogą się tutaj wtrącać. Otóż nie do końca tak jest. Czym innym są struktury organizacyjne sądownictwa, to, jakie mamy sądy, czym się zajmują, kodeksy itd., a czym innym jest prawo obywatela do bezstronnego i niezawisłego sądu. A to z tego względu, że podpisując konwencję praw człowieka, wobec tego uznając jurysdykcję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i wstępując do Unii Europejskiej, a więc uznając jurysdykcję Trybunału Sprawiedliwości UE, jednocześnie podpisaliśmy się pod tymi aktami, które mówią o tym, że obywatel ma prawo do bezstronnego, niezawisłego sądu. Dlaczego to się tam znalazło? Chodzi o to, że do Unii Europejskiej przystępują kraje, które mają ugruntowany system demokratyczny. Oczywiście później to różnie bywa – popatrzmy np. na Węgry – ale w momencie, kiedy dany kraj przystępuje, musi spełnić określone warunki. Jednym z warunków systemu demokratycznego jest dostęp obywatela do niezawisłego i bezstronnego sądu – ze wszystkimi kojarzącymi się z tym okolicznościami. Dlatego te sądy badają wyłącznie tę kwestię, to znaczy to, czy zmiany w sądownictwie, które dany kraj przeprowadza, przypadkiem nie powodują ograniczenia tego prawa. I problem właśnie polegał na tym, że zmiany, które wprowadził minister Ziobro, niestety przy poparciu, bo sam by tego nie przeprowadził, ówczesnej ekipy rządzącej, naruszały tę zasadę. I stąd te wyroki.
Jak przypomniał senator, był także wyrok krajowy, Sądu Najwyższego, 3 izb, kilkudziesięciu sędziów, którzy się w tej sprawie wypowiedzieli. Zatem tu nie ma żadnego symetryzmu, to znaczy, że jedni tak uważają, a drudzy inaczej.
Marek Borowski podkreślił, że jeżeli dzisiaj myślimy o tym, jak z tej sytuacji wyjść, to powinniśmy zauważyć, że wymaga to jakiegoś uznania ze strony obozu prawicy, obozu PiS i tych, którzy rządzili poprzednio, że popełniono błędy, że po prostu do tamtej sytuacji nie może być powrotu.
Ustawa dotycząca KRS, którą przygotował minister Bodnar, była próbą rozwiązania tego problemu.
- Tam nie było żadnych propozycji wyrzucania na bruk. Tam były takie propozycje, żeby sędziowie mianowani w wyniku decyzji Krajowej Rady Sądownictwa, której powołanie było sprzeczne z konstytucją, ponownie wystartowali, oczywiście jeśli chcą. Ale nikt nie chciał ich wyrzucać z zawodu sędziowskiego. I ta ustawa trafiła do pana prezydenta Dudy, który skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Tam zaś ona leży w jakiejś szufladzie. /.../Prezydent Duda, który miał szansę na to, żeby wyjść z tej fatalnej sytuacji, po prostu umył ręce jak Piłat. Bo żeby chociaż ją zawetował, to jakoś to by było uzasadnione, ale nie, skierował ją do Trybunału, chociaż wiedział, że oczywiście żadnej decyzji w tej sprawie nie będzie.
Zobacz wystapieniePowrót do "Wiadomości" /
Do góry