Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt



Wiadomości / 05.09.25, 19:14 / Powrót

Ministrowie Przydacz i Bogucki nie zdali egzaminu

Ja myślę, że to są generalnie pozytywne wiadomości, trzeba być zadowolonym z tego. Aczkolwiek trzeba także powiedzieć, że przynajmniej niektóre z tych spraw były także przedmiotem rozmów w innym gabinecie, bo w poniedziałek, w Waszyngtonie, przebywał, też minister Sikorski - stwierdził Marek Borowski w Polskim Radiu w odpowiedzi na pytanie o ocenę efektów wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w Białym Domu.
Senator zwrócił uwagę, że minister Sikorski rozmawiał podczas swojej wizyty m.in. z Marco Rubio, amerykańskim sekretarzem stanu do spraw zagranicznych.
- Z całą pewnością poruszył tam wszystkie te sprawy, to znaczy zarówno uczestnictwo Polski w G20, dlatego że wcześniej Donald Tusk informował, że Polska jest 20. gospodarką świata i związku z tym powinna znaleźć swoje miejsce w tym gronie. Jak również mówił z nim oczywiście o kwestii zachowania stanu kontyngentu amerykańskiego w Polsce i myślę, że Marco Rubio przekazał te oczekiwania prezydentowi Trumpowi. A ponieważ Trump polubił Nawrockiego, popierał go w wyborach i tak dalej, więc chętnie, że tak powiem, sprawił mu tę przyjemność.
Jak podkreślił Marek Borowski, nie znaczy to, że w jakiejś mierze dezawuuje wizytę prezydenta Nawrockiego.
- Absolutnie nie. Uważam, że miała pozytywne efekty i teraz chodzi o to, żeby pewne zapowiedzi, które tam padły, weszły w życie, a wtedy, kiedy to będzie wymagało ze strony prezydenta współpracy z rządem, mam nadzieję, że ta współpraca będzie. Dlatego że na przykład rozszerzenie kontyngentu to są bardzo konkretne rozwiązania, które wymagają także finansowania, określenia miejsca, roli i tak dalej.
W opinii senatora, w tarciach, które miały miejsce przed wizytą prezydenta Nawrockiego, brały udział obie strony, chociaż na nierównym poziomie. Jeśli chodzi o stronę rządową, ale nie o premiera Tuska, czy ministra Sikorskiego, lecz bardziej o polityków koalicyjnych, niepotrzebnie mówili oni wielokrotnie o instrukcji dla prezydenta.
- Moim zdaniem, wystarczyło powiedzieć, że Rada Ministrów przygotowała stanowisko, minister spraw zagranicznych przygotował dokumenty i wszystkie przekazał prezydentowi. Słowo instrukcja jakby obniża rangę prezydenta, znaczy, że on musi mieć instrukcję, żeby cokolwiek zrobić. To było niepotrzebne. Natomiast mieliśmy do czynienia z arogancją i butą ze strony przede wszystkim otoczenia prezydenta, w tym ministrów Przydacza i Boguckiego, którzy się wyśmiewali ze stanowiska Rady Ministrów i ujawnili je, co w ogóle jest skandalem. Tam były pewne sformułowania, które mówiły np., że nie należy zbyt daleko posuwać się w sprawie zakupów, dlatego, że to jest kwestia finansów państwa, naszego własnego przemysłu zbrojeniowego, przemysłu europejskiego i współpracy z innymi krajami. I teraz nagle to się ujawnia. Amerykanie to czytają i oczywiście się śmieją. Tak więc tutaj panowie ministrowie Przydacz i Bogucki nie znali egzaminu - podkreślił senator.
Zdaniem Marka Borowskiego, brak w delegacji prezydenta Nawrockiego przedstawiciela Ministerstwa Spraw Zagranicznych świadczy o tym, że Karol Nawrocki zmierza w kierunku systemu prezydenckiego, chciałby taki system w Polsce stworzyć.
- Konstytucja tego nie przewiduje, więc można powiedzieć, że sam sobie próbuje wyrąbać taką ścieżkę. Nie bardzo to może w różnych dziedzinach zrobić, ale w polityce zagranicznej próbuje. Nie jest to jednak dobre dla postrzegania Polski na arenie międzynarodowej. To trzeba jasno powiedzieć.
Marek Borowski wyraził nadzieję, że po pewnym czasie sytuacja się pod tym względem zmieni, ale zależy to od Karola Nawrockiego.
- Jeśli stwierdzi, że obecność przedstawicieli MSZ go nie krępuje, nie jest po to, żeby go nadzorować, lecz po to, żeby go wspierać. Czasami jest potrzebny telefon do Warszawy, do premiera, bo np. powstaje możliwość, jakaś propozycja, której prezydent nie może samodzielnie przyjąć nie wiedząc, jaka będzie reakcja rządu. Więc w tym momencie przedstawiciele MSZ-u są potrzebni. Bez tego zawsze istnieje ryzyko, że pojawiają się dwie polityki zagraniczne, a tego trzeba unikać.
Polskie Radio; Sygnały Dnia - 4.09.2025.

Powrót do "Wiadomości" / Do góry