Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt



Wiadomości / 27.11.25, 17:48 / Powrót

Ani koniec wojny, ani koniec Ukrainy

Zdaniem Marka Borowskiego, nie jesteśmy świadkami ani końca wojny za naszą wschodnią granicą, ani końca Ukrainy. - W tej chwili jest potworne zamieszanie i szum informacyjny dotyczący tego, co się właściwie dzieje, bo spotkań, które uzgadniały cokolwiek, było już kilka i to na różnych szczeblach, i w różnych miejscach. I ostateczny rezultat nie jest znany - mówił senator na antenie radia RMF FM.
-Z Rosjanami jest tak, że ich głównym celem jest to, żeby Trump nie przeszedł do ofensywy. Do naprawdę realnej, długoterminowej, silnej pomocy dla Ukrainy. Dlatego, że obecna sytuacja jest taka, że Rosjanie powoli, bo powoli, ale zyskują teren. Czas gra na ich korzyść, dlatego Putin stara się różnymi sygnałami spowodować, żeby Trump za każdym razem myślał, że może da się coś osiągnąć.
Nawiązując do punktu planu pokojowego Donalda Trumpa mówiącego o europejskich myśliwcach, które miałyby stacjonować w Polsce senator ocenił, że była to rosyjska wrzutka.
- Rzecz polega na tym, że ten kolejny, tym razem 28-punktowy plan - bo przecież było ich już wiele, jak zaznaczył - był napisany przez przedstawiciela Rosji i przekazany Witkoffowi, który jest kompletnym ignorantem. I tam wstawiono taką pułapkę.
Jak podkreślił Marek Borowski, zarzuty opozycji i niektórych komentatorów, że Polska nie jest zapraszana do rozmów pokojowych, mimo że na poziomie deklaracji pada z naszej strony zdanie nic o nas bez nas, to burza w szklance wody. - Polska, Tusk, Sikorski są na bieżąco informowani o rezultatach tych rozmów, a w Luandzie było spotkanie w szerszym składzie. Senator odniósł się także do kwestii ewentualnego wysłania polskich żołnierzy na misję stabilizacyjną w Ukrainie. Fakt, że Polska się na to nie zgadza, mimo że przystąpiła do tzw. koalicji chętnych, nie osłabia, zdaniem senatora, naszej pozycji negocjacyjnej.
- Tzw. koalicja chętnych to ci, którzy byli gotowi, po zawieszeniu broni, wysłać na Ukrainę oddziały wojska, by pilnowały tego zawieszenia. Trzeba założyć, że w jakimś momencie mogłyby - w sytuacji, gdyby Rosja w sposób drastyczny łamała to zawieszenie - być użyte. Polska jest w specyficznej sytuacji dlatego, że chociaż my tę armię w tej chwili zwiększamy, jest ona stosunkowo skromna, w każdym razie w tej części wyszkolonej. No i specyfika naszych stosunków z Ukrainą jest inna niż tamtych krajów. Nie ma w tej chwili poparcia dla wysłania wojsk na Ukrainę i rząd musi to brać pod uwagę. Robimy co innego i robimy bardzo wiele. Jesteśmy ośrodkiem pomocy, przez nas wszystko przechodzi, my to organizujemy i dla krajów zachodnich jest to zrozumiałe. Nie można z tego wyciągać drastycznych wniosków, że przez to coś przegrywamy. Nie przegrywamy. Dla nas zasadniczą sprawą jest to, żeby Ukraina przetrwała. I wtedy wygramy i my, i Europa.
RFM FM - 25.11.2025

Powrót do "Wiadomości" / Do góry