Konstytucja takiej roli dla prezydenta nie przewidujeKarol Nawrocki chciałby być prezydentem takim, jak Donald Trump, czy ewentualnie jak Emmanuele Macron. To znaczy rządzić. Uważa, że po to został wybrany. A nasza Konstytucja takiej roli dla prezydenta nie przewiduje - powiedział
Marek Borowski w rozmowie w
Polskim Radiu.
Senator nie zgodził się z sugestią, że konstytucja została pod tym kątem być może niedopracowana, skoro jej przepisy okazują się kompletnie dysfunkcyjne.
- W wielu krajach są takie właśnie przepisy i jakoś nie słychać, że były wielkie problemy. Nie ma konstytucji, której nie można by zdemolować, jeżeli do władzy dorwie się ktoś, kto chce to zrobić. Popatrzmy na konstytucję amerykańską, która jest uznawana za wzór, przykład zwięzłości. Od jej powstania (1787 rok) do dziś wprowadzono do niej tylko 27 poprawek. Wszyscy jej przestrzegali, rozumieli i tak dalej. No i co? Przyszedł Donald Trump i ją kompletnie lekceważy.
Odpowiadając na pytanie, czy jest pora na to, żeby zmienić polską konstytucję, senator przyznał, że można by do niej wprowadzić pewne, stosunkowo drobne zmiany, ale nie ma do tego warunków. Karol Nawrocki chciałby zmienić polski system na prezydencki tymczasem, jak wynika z badań, większość Polaków jest za obecnym systemem parlamentarno - gabinetowym. Z kolei na to, by pozbawić prezydenta obecnych uprawnień i zostawić mu tylko funkcje ceremonialne, tak jak jest na przykład na Węgrzech, Polacy też się nie zgadzają, bo lubią wybierać prezydenta. Tak więc trzeba mu dać jakieś uprawnienia.
- To jest sprawa, moim zdaniem, w tej chwili przegrana. Zmiana konstytucji to jest, po pierwsze, duża praca, po drugie, wymaga pewnego minimum gotowości do kompromisu, a tutaj tego nie będzie. No i wreszcie trzeba osiągnąć w Sejmie poparcie dwóch trzecich głosów. Prezydent zapowiedział wprawdzie, że powoła zespół, który będzie nad tym pracował, ale na razie nie powołał.
Odpowiadając na pytanie, czy widzi jakąś możliwość ułożenia relacji między prezydentem a rządem, przynajmniej w jakichś sferach, bez utarczek, senator stwierdził, że tutaj zdanie opinii publicznej będzie się liczyło także dla prezydenta. Na razie utrzymuje poparcie w granicach 50 proc. więc uważa, że jest dobrze.
- Jeszcze tak wiele czasu nie minęło od wyboru, więc ci, którzy na niego głosowali, utrzymują to poparcie. Jest coś takiego w psychologii człowieka, że jeżeli dokonał jakiegoś wyboru, to niechętnie się z nim rozstaje. Na razie więc weta mu nie szkodzą, ale - jak mówi przysłowie - póty dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie. Pomijając, że wetuje ustawy, które są dość skomplikowane i trudne dla przeciętnego obywatela, który w związku z tym nie bardzo wie, czy to dobrze czy źle, wetuje też takie, gdzie to weto jest absurdalne. Na przykład trzymanie psów na łańcuchach, czy podniesienie akcyzy na alkohol. Zobaczymy, jak będzie wyglądało to poparcie, gdy będzie nadal tak robił. Jeżeli wszystko będzie się cały czas ważyć na zasadzie równowagi, to zadecydują wybory w 2027 roku.
Polskie Radio I; Sygnały Dnia - 19 grudnia 2025Powrót do "Wiadomości" /
Do góry