Nie można Karolowi Nawrockiemu zarzucić...Odpowiadając w
TVP Info na pytanie, czy prezydent ma prawo się rządzić
Marek Borowski zaznaczył, że w granicach prawa, konstytucji, to tak. Natomiast Karol Nawrocki wyszedł zdecydowanie poza te granice, jeśli chodzi o kwestie ambasadorów.
- To, że wetuje co chwila ustawy, to można powiedzieć - jego prawo. Oczywiście go nadużywa, ale to jest zupełnie inny temat.
Jak podkreślił senator, to nie konstytucja została źle pomyślana, co niektórzy dziś podnoszą.
- Ona była napisana dla polityków, ludzi, zwłaszcza dla prezydentów, którzy przede wszystkim mają na widoku interes wspólny. Są prezydentami wszystkich Polaków, niezależnie od tego, że wybrała ich tylko część. W momencie, kiedy zaczynają być rzecznikami jednej grupy politycznej, to wtedy każda konstytucja, jaka by nie była, będzie przez nich wykorzystywana nie tak, jak napisali to autorzy.
Marka Borowskiego nie przekonują słowa płynące z otoczenia Karola Nawrockiego, że wyciąga on rękę do opozycji, a ta ją odrzuca. Uważa, że Koalicja Obywatelska dobrze zrobiła nie idąc na spotkanie z prezydentem.
- Gdyby poszła, nic by się nie stało, tak jak się nic nie stało, kiedy prawie cała reszta klubów poszła. Po prostu te spotkania do niczego nie prowadziły, jeżeli chodzi o interes poszczególnych partii politycznych. Posłuchałem wypowiedzi polityków, którzy wychodzili od prezydenta. Mówili, że przedstawili mu swoje propozycje ustaw. Ale czy go przekonali? Okazuje się, że nie o to chodziło, żeby go przekonać, tylko właśnie - nie wiadomo o co.
Zdaniem senatora, to jest świadoma polityka prezydenta Nawrockiego, polegająca na tym, że prezentuje się on jako ojciec narodu - chociaż w praktyce tylko jego części - który stara się wszystko ogarnąć. W związku z tym a to spotka się z partiami politycznymi, a to wezwie do siebie służby.
- Krótko mówiąc, ponieważ jest zwolennikiem systemu prezydenckiego, bardzo by chciał go w Polsce wprowadzić, a że Konstytucja nie pozwala, pokazuje, że troszczy się o każdą dziedzinę i dlatego chce właśnie porozmawiać sobie z posłami. To do niczego nie prowadzi, bo jednocześnie wetuje ustawę za ustawą. Widać wyraźnie, że jego cel jest zupełnie inny. Zresztą określił go w swoim czasie mówiąc, że Donald Tusk jest najgorszym premierem, jaki w ogóle był, a rząd najgorszym rządem. Jeżeli tak się definiuje swoją prezydenturę, to proszę się nie dziwić, że partia rządząca nie widzi specjalnego powodu, żeby chodzić na spotkania, przed którymi prezydent w ogóle nie powiedział, w jakim celu na nie zaprasza.
Pytany o kwalifikacje Karola Nawrockiego na sprawowany przez niego urząd senator stwierdził, że kwalifikacje prezydenckie to jest coś, co się okazuje w praniu.
- To znaczy wtedy, kiedy kandydat zostaje prezydentem. Nie można Karolowi Nawrockiemu zarzucić, że nie ma wykształcenia, nie orientuje się w świecie itd. Tylko rzecz polega na tym, że on próbuje narzucić styl prezydencki większości rządowej. To znaczy: ja tu rządzę i musicie mi się podporządkować. To jest fatalne, to jest wbrew konstytucji i to jest bardzo szkodliwe dla Polski, ponieważ prezydent wetuje bardzo potrzebne ustawy.
Jednak Marek Borowski praktycznie nie wyobraża sobie, by prezydent zawetował program SAFE, czyli 44 miliardy euro na dozbrojenie polskiej armii.
- Karol Nawrocki, aczkolwiek wetuje całą masę pożytecznych ustaw, mówi, że w sprawie bezpieczeństwa nawet z tym premierem się dogaduje. Podkreśla, że jest strażnikiem bezpieczeństwa. No więc jeżeli tak, to nie może zlekceważyć tych miliardów. Gdyby tego nie podpisał, byłaby to już kompletna kompromitacja. Chociaż wiem, że jest do tego namawiany przez pewnych polityków PiS-u, dla których walka z przeciwnikiem politycznym, z rządem jest ważniejsza niż interes Polski.
Wypowiedź szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, iż przyjęcie europejskiego programu SAFE uniemożliwi kontynuowanie zakupów broni w USA i Korei Południowej, uznał senator za tak absurdalną, że trudno na nią merytorycznie reagować. Polityka ocenił zaś jako osobę, która nigdy nie powinna zostać szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ponieważ nie ma do tego kompletnie żadnych kwalifikacji.
- My ze Stanów Zjednoczonych kupiliśmy niezwykle dużą ilość broni. Setki miliardów, które już zostały wydane albo zabukowane i będą wydane, są przede wszystkim przeznaczone na sprzęt amerykański i częściowo na południowo-koreański. Natomiast w sytuacji, kiedy Unia Europejska ten program finansuje, nie można się dziwić, że pieniądze powinny pójść na europejski przemysł obronny. Co więcej, jak zapowiedział minister Kosiniak-Kamysz, 80 a nawet 90% tej kwoty otrzymają polskie zakłady. No więc to już w ogóle trudno kwestionować. Poza tym, jeżeli Amerykanie żądają od Europy, żeby zwiększyła wydatki zbrojeniowe i stanęła na własnych nogach, jeżeli chodzi o potęgę militarną, no to właśnie to robi.
TVP Info; Pytanie dnia - 29.01.2026Powrót do "Wiadomości" /
Do góry