Po prostu zwykła darowizna?Projekt SAFE 0 proc. Karola Nawrockiego (względnie SAFE 0 złotych według rządu) ma zarówno charakter ekonomiczny jak i polityczny - uważa
Marek Borowski. - Wykorzystuje się tutaj pewne możliwości, które Narodowy Bank Polski posiada, dla celów czysto politycznych - stwierdził senator w programie
Pytanie Dnia w
TVP Info. - Gdyby prezydent powiedział, że SAFE unijny jest ok. ale to jest za mało pieniędzy, a potrzebujemy więcej, więc ma do rozważenia propozycję prezesa Narodowego Banku Polskiego, z której będą dodatkowe pieniądze, porozmawiajmy o tym. Jednak tak nie było. Prezydent był uprzejmy powiedzieć, że SAFE w żadnym razie nie i że ma inną, lepszą propozycję. Dlaczego lepszą? Dlatego, że pieniądze będą pochodziły z zysku NBP-u i to będzie po prostu zwykła darowizna, a nie kredyt, który trzeba spłacić.
Tylko - jak wyjaśniał senator - pojawiają się następujące problemy. - Pierwszy jest taki, że plan dozbrojenia polskiej armii i nie tylko armii, także innych służb, jest obliczony na lata i wymaga stałego finansowania. Musi być pewność, że pod ten plan będą pieniądze. Pożyczka unijna jest w tym sensie gwarantowana, to znaczy pieniądze będą systematycznie przekazywane w miarę jak będziemy ich potrzebowali. Natomiast jeśli chodzi o zyski Narodowego Banku Polskiego, to jest coś, co trudno zaplanować. Pojawią się, albo nie. Ta koncepcja nie daje żadnej gwarancji, że środki będą płynąć w sposób regularny i we właściwej wysokości. I to wystarczy. To znaczy, jeżeli się zrezygnuje z SAFE, z 44 mld euro, które na pewno będą, na rzecz niepewnych pieniędzy, to jesteśmy bliżej wariantu 0 zł.
Jak podkreślił senator, bez gwarancji, że pieniądze będą płynąć i to w odpowiedniej wysokości, nie wolno zastępować pożyczki SAFE darowizną z NBP, która właściwie nie jest darowizną.
- Trzeba pamiętać, że te pieniądze zostaną jedynie wydrukowane. Prezes Glapiński sprzeda złoto, ale zaraz je odkupi, bo - jak zapewnia - nie będzie zmniejszał rezerw. Rzecz polega na tym, że złoto jest księgowane według cen zakupu. Więc jeżeli kupiono je za 2 tysiące dolarów za uncję, to jest księgowane co roku 2 tysiące dolarów. Jeżeli aktualna cena wynosi 5 tysięcy, jak teraz mniej więcej, to niczego to nie zmienia. Jest dalej 2 tysiące księgowane, czyli nie ma zysku. Pojawi się wtedy, jak się je sprzeda i to właśnie chce zrobić pan prezes, ale tak, by nie zmniejszyć rezerw. W związku z tym jest gotów potem odkupić to złoto za pieniądze, które dostanie z ich sprzedaży. Prawdopodobnie będzie musiał zapłacić jakieś prowizje, czyli trochę na tym straci, ale generalnie będzie mógł zaksięgować zysk i puścić drukarki w ruch. Nie ma jednak tych pieniędzy w ręku. Ten zysk jest księgowy. Wystarczy, że ceny złota zaczną spadać i nie będzie go wcale.
Zdaniem Marka Borowskiego, to co przedstawia prezes Glapiński jest na ogół zgodne z jakimiś zasadami, z prawem bankowym, tyle tylko, że nie odpowiada potrzebom. Nieregularność i niepewność dyskwalifikują tę propozycję jako jedyną formułę, ale może to być dodatkowy zastrzyk do SAFE europejskiego. Nie jest to jednak rozwiązanie bezkosztowe. Według szacunku senatora, jego koszt wyniesie ok. 8 miliardów złotych rocznie zakładając, że 190 mld zł z SAFE 0 proc., bo o takiej kwocie jest mowa, wejdzie na rynek. By zmniejszyć spowodowaną tym nadpłynność w bankach komercyjnych i presję inflacyjną bank centralny będzie musiał wypuścić bony skarbowe i wypłacać od nich odsetki w wysokości ok. 4 proc.
TVP INFO - 11.03.2026Powrót do "Wiadomości" /
Do góry