Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym?Wygląda to na bardzo przemyślaną politykę, której można się było spodziewać, bo prezydent już wcześniej zapowiadał, że dzieli sędziów na tych, którzy jego zdaniem przestrzegają prawa i takich, którzy go nie przestrzegają - skomentował w
Radiu TOK FM senator
Marek Borowski fakt zaproszenia przez Karola Nawrockiego do złożenia ślubowania dwojga sędziów z sześciorga wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego.
- Mamy w tej szóstce sędziów, którzy uczestniczyli w różnego rodzaju manifestach i protestach wtedy, kiedy Prawo i Sprawiedliwość łamało Konstytucję powołując nielegalną Krajową Radę Sądownictwa i nielegalne izby w Sądzie Najwyższym, które potem zresztą musiało po części likwidować. Są oni dla Karola Nawrockiego nie do przyjęcia. .
Odnosząc się do słów rzecznika prezydenta, że jako najwyższy przedstawiciel państwa polskiego i strażnik Konstytucji Karol Nawrocki postanowił uporządkować sytuację w Trybunale Konstytucyjnym i stąd ta jego decyzja, senator stwierdził, że przykro tego słuchać.
- Nie pierwszy raz Karol Nawrocki uznał, że jak dostał 1% więcej głosów w wyborach, zresztą obojętne, czy by dostał 1 czy 5% więcej, to może wszystko. To znaczy, tak naprawdę może uznać, że polityczny ustrój w Polsce to jest ustrój prezydencki. I do tego dąży, nadając sobie uprawnienia, których nie ma. Słowa, że prezydent jest strażnikiem Konstytucji, co jest prawdą, bo powinien nim być, oznaczają tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, ma uprawnienie do kierowania ustaw do Trybunału Konstytucyjnego po to, żeby pilnować, aby druga część władzy wykonawczej oraz ustawodawczej - druga, bo on sam jest częścią władzy wykonawczej - nie łamała konstytucji. W każdym razie, jeśli jest takie podejrzenie, ma prawo to sprawdzić. Po drugie, sam musi przestrzegać Konstytucji, jeżeli chce być jej strażnikiem. Tymczasem on tę Konstytucję interpretuje po prostu dla siebie.
Prezydentowi nie wolno łamać konstytucji i tyle - podkreślił senator odmawiając wdawania się w rozważania, co powinno się stać z czterema pozostałymi sędziami wybranymi przez Sejm. - Na temat planów B, C, a zwłaszcza D mogą dyskutować dziennikarze, analitycy, natomiast politycy nie powinni. Jak zaczniemy mówić o tym, że jak prezydent czegoś nie zrobi, to my zrobimy coś innego, to w pewnym sensie będziemy legitymizować jego działania i damy mu do nich pretekst. Jednak oczywiście rząd, większość sejmowa, musi zastanowić się, jak reagować na takie bezczelne łamanie konstytucji.
Senator wyraził obawę, że przy takiej postawie Karola Nawrockiego Trybunał Konstytucyjny tak jak nie działał do tej pory, tak nie będzie działał również w przyszłości.
- Co notabene nie jest jakimś szczególnym zmartwieniem władzy. Dość wyraźna większość skarg, wniosków do Trybunału Konstytucyjnego dotyczyła w przeszłości ustaw, które jeden czy drugi rząd wypracowały, uważały, że są świetne, a potem się okazywało, że muszą z nich zrezygnować. Więc niedziałający Trybunał, można powiedzieć, samej władzy ułatwia życie. Jeżeli opozycja pisowska uważa, że to świetnie, no to trudno, ale oczywiście to jest sytuacja fatalna. Są też sprawy, które dotyczą praw obywatelskich. Obywatel chciałby wiedzieć, że istnieje jakaś instytucja, która ewentualnie go broni.
TOK FM - 1.04.2026Powrót do "Wiadomości" /
Do góry