Weto wobec ustawy promałżeńskiejTo jest ustawa, która nie ma charakteru politycznego, to jest, można powiedzieć, ustawa społeczna, obyczajowa - mówił
Marek Borowski w Senacie podczas dyskusji nad zawetowaną przez prezydenta zmianą Kodeksu rodzinnego, która umożliwiała rozwiązanie niektórych związków małżeńskich przed notariuszem. Senator zwrócił uwagę, że przeciwnicy tej ustawy kładą nacisk na rodzinę.
- Jest to argumentacja, która kładzie nacisk na rodzinę. Powiada się, że tego rodzaju szybkie rozwody nie sprzyjają trwałości związku małżeńskiego, że to prowadzi do może częstszych rozwodów, zamiast utrwalenia związku małżeńskiego. Oczywiście w tej sprawie możemy toczyć dyskusję. Wydaje mi się, że dla wszystkich, którzy jakoś dotknęli tych kwestii rodzinnych, jest rzeczą zupełnie jasną, że w sytuacji, w której mamy małżeństwo, które nie ma już dzieci na wychowaniu i nastąpił trwały rozkład, utrzymywanie tego małżeństwa jest po prostu bez sensu. Ale ja chciałbym, i to kieruję do państwa z mojej prawej strony, wrzucić tu inny argument, powiedziałbym, pozytywny.
Jak dowodził senator, ta regulacja będzie sprzyjała zawieraniu związków małżeńskich.
- Jeśli chodzi o związki, które będą korzystały z tego rozwiązania, jeżeli oczywiście wejdzie w życie, to mamy do czynienia z 2 grupami rodzin. Jedna grupa to są osoby już w pewnym wieku, które odchowały dzieci, ale doszły do wniosku, że dalsze pożycie im się nie układa i trzeba się po prostu rozstać. I to jest ta grupa, co do której możemy dyskutować, czy to jest dobrze, czy niedobrze. Ale jest druga grupa – to są ludzie młodzi. Przecież dzisiaj, nie wiem, ile procent, ale znaczący procent, kilkadziesiąt procent par żyje w związkach nieformalnych. Kiedyś się mówiło: na kocią łapę. A dlaczego tak jest? A dlatego, że się boją. Bo tak: weźmiemy ten ślub, załóżmy, że nie bardzo się porozumiemy, a potem rozwód trwa i trwa, i kosztuje, i to jest w ogóle szalenie kłopotliwe, w związku z tym lepiej żyć tak, jak się umówiliśmy. Tymczasem w przypadku tego rozwiązania w ostateczności powiemy: „Słuchaj, no to może jednak zawrzyjmy ten związek małżeński. Jeżeli nam nie wyjdzie, jeżeli zobaczymy, że mamy różne charaktery, że to się nie układa, no to jest prosta droga do tego, żeby się rozstać”. I mówię to zupełnie serio. Uważam, że to rozwiązanie jest w każdym razie promałżeńskie, a nie antymałżeńskie. Mam nadzieję, że ci, którzy sprzeciwiali się tej ustawie, wezmą również ten aspekt pod uwagę.
Senat - 8.04.2026Powrót do "Wiadomości" /
Do góry