Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt



Wiadomości / 15.06.26, 22:45 / Powrót

Stop fali antyukraińskości!

Ze smutkiem patrzę na polsko-ukraiński spór o upamiętnienie UPA - przyznał Marek Borowski w rozmowie na antenie Polskiego Radia. Zdaniem senatora, nie jest dzisiaj w naszym interesie podgrzewanie tego sporu, a drogą do jego rozwiązania jest dialog.
- Ja się tym zajmowałem w swoim czasie jeszcze jako marszałek Sejmu. W 2003 roku była 60. rocznica rzezi wołyńskiej. Przyszedł mi wtedy do głowy pomysł, że może udałoby się przyjąć uchwałę w tej sprawie, ale nie jednostronną, jak zawsze do tej pory, ale razem z Ukraińcami. Po kilkumiesięcznych rozmowach z ówczesnym przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy, Wołodymyrem Łytwynem, doprowadziliśmy do pozytywnego rezultatu. Uchwała tego samego dnia została przyjęta przez Radę Najwyższą Ukrainy - fakt, że jednym głosem tylko, widać były tam kontrowersje, ale jednak przyjęli - i w Polsce.
Decyzję prezydenta Zełenskiego o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” ukraińskiej jednostce wojskowej uważa senator za nieszczęsną.
- Wiem, że chodziło o wewnętrzne problemy, o to, żeby przykryć różne rzeczy, które się dzieją w Ukrainie, odwołać się do nacjonalistycznych kręgów ukraińskich i zyskać ich poparcie. Tylko to nie zmienia postaci rzeczy, że to było zwyczajnie niepotrzebne i dzisiaj jest to trudno odkręcić. Zełenski ma kłopot, by się z tego wycofać, bo straciłby twarz. Byłoby zupełnie jasne, że robi to pod naciskiem innego kraju i tak dalej. Z kolei ruch prezydenta Nawrockiego, zapowiedź odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego to było za daleko. W takich sytuacjach wyraża się oburzenie, wzywa ambasadora, mówi się, że to jest nie w porządku, że tak się nie postępuje i tak dalej. To całkowicie wystarcza. Natomiast jeżeli mamy tę sprawę w jakiejś perspektywie uregulować, a moim zdaniem kiedyś ją uregulujemy, trzeba pamiętać, że ekshumacje postępują. Są kolejne miejsca, w których Ukraina wyraża na nie zgodę, a tam, gdzie odbywają się ekshumacje, powstają cmentarze, jakieś pomniczki. Jeżeli ich będzie coraz więcej, to dla samych Ukraińców powstanie pytanie, skąd to się wzięło, jak do tego doszło.
W opinii Marka Borowskiego, po stronie ukraińskiej jest chęć dialogu, tyle że Ukraina jest w tej chwili w stanie wojny.
- Wiem, że ten apel trafi w pustkę, ale apeluję do wszystkich gorących głów i nacjonalistycznie nastawionych polityków, którzy podgrzewają tę sprawę, żeby dali spokój. Naprawdę nie tędy droga. W swoim czasie zaczęła pracować nad tym grupa historyków, ale się rozpadła. Trzeba spokojnie do tego wrócić i pamiętać o jeszcze jednej rzeczy, o której w tej chwili się jakby w Polsce trochę zapomina. Mianowicie, że rachunki krzywd są obustronne.
Jak przypomniał senator, nie jest tak, że jedynie Ukraińcy wyrządzili nam krzywdę.
- Ogromną krzywdę, trudno porównywalną z czymkolwiek innym. Ale my też nie byliśmy w porządku. W latach 30-tych, przed wojną, Polska sanacyjna prowadziła wobec Ukrainy politykę kolonialną. Polskie oddziały pacyfikowały wioski, nie mordowały, ale odbywała się przymusowa polonizacja, dzieciom nie pozwolono uczyć się po ukraińsku, wykonywano na placach karę chłosty dla nieposłusznych. Niszczono cerkwie, nie dopuszczano Ukraińców do urzędów publicznych i tak dalej. Po wojnie w ramach akcji Wisła przesiedlono na inne tereny ponad 100 tysięcy Ukraińców. Oczywiście, że nie jest to porównywalne z rzezią wołyńską, ale musimy powiedzieć, że za to wszystko jesteśmy gotowi przeprosić i czekamy na ruch ze strony Ukrainy, albo jednocześnie musimy go zrobić.
Senator przypomniał, że decyzja prezydenta Zełenskiego była kolejnym, krokiem upamiętniającym żołnierzy UPA, tyle że bardziej wyrazistym, obejmującym całą tę formację.
- Już prezydent Juszczenko uczynił Banderę bohaterem narodowym. Potem było nazywanie ulic nazwiskami upowców, na przykład nazwiskiem Szuchewycza, który był głównym wykonawcą rzezi wołyńskiej i sam sobie wydawał rozkazy, bo Bandera w tym czasie siedział w obozie niemieckim. Rozkazów więc nie wydawał, aczkolwiek był oczywiście nacjonalistą ukraińskim, który nie bardzo widział współżycie z Polakami. Gdyby jeszcze Zełeński powiedział, że chodzi o bohaterów UPA walczących z Sowietami, to jeszcze by jakoś przeszło.
Jak podkreślił senator, fala antyukraińskości, która się rozlewa w Polsce, to jest skandal i trzeba ją zahamować. Tak powinni mówić wszyscy politycy, którzy nie są polskimi nacjonalistami, szowinistami i/lub próbują zbić na podgrzewaniu antyukraińskich nastrojów w społeczeństwie interes polityczny.
- Jestem tylko skromnym trybikiem w machinie politycznej, ale właśnie to, jak dzisiaj rozmawiamy i to, co mówię, znaczy jedno: trzeba zahamować. Tak powinni też mówić inni politycy. Jeżeli będą to robić, jeżeli będą powstrzymywać tamtych - ugrupowanie Brauna, niektórych polityków PiS-u, Janusza Kowalskiego, to jakaś część społeczeństwa zacznie się zastanawiać. Natomiast jeżeli będą podgrzewać ten spór, to wielu ludzi uzna, że to jest właściwa droga.
Jak zaznaczył senator, społeczeństwo ukraińskie jest generalnie pozytywnie nastawione do Polaków. - Jest nam wdzięczne, mówiąc krótko. To są ludzie, którzy pracując przynoszą dochody do naszego budżetu, ratują pewne sektory gospodarki i powinniśmy się cieszyć, że mamy tego rodzaju współpracę wewnątrz kraju.
Polskie Radio - 15.06.2026

Powrót do "Wiadomości" / Do góry