Strona główna
Wiadomości
Halina Borowska - Blog żony
Życiorys
Forum
Publikacje
Co myślę o...
Wywiady
Wystąpienia
Kronika
Wyszukiwarka
Galeria
Mamy Cię!
Ankiety
Kontakt



Wiadomości / 04.07.26, 19:03 / Powrót

Wróćmy do uchwały z 2003 roku

Odpowiadając w TVP Info na pytanie, czy eskalując konflikt z Polską Ukraina oddala się od Unii Europejskiej Marek Borowski przyznał, że ryzykuje.
- Wejście do UE wymaga zgody wszystkich krajów i tutaj każdy rząd polski będzie w trudnej sytuacji. Niezależnie od tego, że dzisiaj mamy pewnego rodzaju przesadę w wyrażaniu negatywnych opinii w stosunku do Ukraińców, ta sprawa musi znaleźć jakieś zakończenie.
Zdaniem Marka Borowskiego, krokiem w tym kierunku mogłoby stać się ponowne przyjęcie uchwały parlamentu z 2003 roku, w 60. rocznicę Rzezi Wołyńskiej, którą senator, będący wówczas marszałkiem Sejmu, wynegocjował z ówczesnym przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy, Wołodymyrem Łytwynem. Jak wspominał senator, były to twarde, trzymiesięczne negocjacje, ale tekst powstał i został przyjęty tego samego dnia w Polsce i na Ukrainie. Tam, po wielkiej awanturze, jednym głosem.
- Kluczowe zdanie mówiło o 60. rocznicy tragedii ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji, i dalej, że tragedii Polaków mordowanych i wypędzanych z ich miejsc zamieszkania przez zbrojne formacje Ukraińców towarzyszyły również cierpienia ludności ukraińskiej, ofiar polskich odwetowych akcji zbrojnych. Czyli wymienione zostało wyraźnie, że był mord i były zbrojne formacje Ukraińców.
Jak stwierdził senator, obecna gloryfikacja UPA w Ukrainie nie znaczy, że nie trzeba podejmować prób pojednania i eskalować tego konfliktu.
- Decyzja prezydenta Zełenskiego była zła, a naszego jeszcze gorsza. Mamy po obu stronach do czynienia z graniem na strunach nacjonalistycznych. To jest fatalne i do niczego dobrego nie prowadzi. Dlatego bym dzisiaj zaproponował, żeby polska strona, może marszałek Czarzasty, wystosował do przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy propozycję, żeby taką uchwałę jeszcze raz podjąć.
Jak dowodził senator, ona właściwie ujmuje problem.
- Dzisiaj sprawa jest oczywiście trudniejsza, ale my nie pamiętamy jeszcze o czymś. Mianowicie, że polityka Polski przedwojennej, a także powojennej wobec Ukraińców była, można powiedzieć, polityką kolonialną, okupacyjną. Przed wojną nie byliśmy dla nich na Ukrainie miłymi sąsiadami. Odbywały się pacyfikacje, niszczenie cerkwi, chłosty nieposłusznych na rynku, zabraniano uczyć w języku ukraińskim itd. Po wojnie w ramach Akcji Wisła wyprowadzono ponad 100 tysięcy Ukraińców z ich miejsc zamieszkania.
Zdaniem Marka Borowskiego, obecnie trzeba, po pierwsze, uspokoić konflikt, po drugie, kontynuować ekshumacje.
- To bardzo ważne dlatego, że każda ekshumacja to później miejsce pochówku i krzyż. Zobaczymy, co powiedzą władze ukraińskie, jak tych krzyży będzie znacznie więcej, a na razie oni się na to zgadzają.
Pytany o ocenę wypowiedzi Leszka Millera, który jeszcze przed prezydentem Nawrockim rzucił pomysł odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu orderu Orła Białego i wciąż głosi antyukraińskie hasła, senator zauważył, że sugestie, żeby jakoś ukarać Zełenskiego szły przede wszystkim z Rosji.
- Jeśli chodzi o Leszka Millera, mogę tylko powiedzieć, że zupełnie nie rozumiem go w tej sprawie i nie zgadzam się z nim. Jego podejście jest nacechowane, nie wiem, czy nie jakąś osobistą ansą. Ubolewam nad tym. Pracowałem z nim przez całe lata i mam oczywiście różne wspomnienia, ale nikt mu nie zabierze kilku ważnych sukcesów, przede wszystkim wprowadzenia Polski do Unii Europejskiej. Natomiast z tym, co teraz mówi nie sposób się zgodzić. To jest rozmienianie swojego autorytetu jako premiera na drobne.
Odpowiadając na pytanie, czy rząd powinien wysłać teraz ostry sygnał Ukrainie w sprawie jej wejścia do Unii Europejskiej Marek Borowski podkreślił, że nie należy takich sygnałów wysyłać publicznie.
- Takie rzeczy załatwia się drogą dyplomatyczną. Nie odbiera się orderów.
- Po decyzji Zełenskiego o nadaniu imienia Bohaterów UPA jednostce wojskowej, głupiej z naszego punktu widzenia - z jego miała mu przynieść korzyści, trzeba go było drogą dyplomatyczną poinformować, czy też mu przypomnieć, że wejście do Unii Europejskiej będzie wymagało naszej zgody. I bez załatwienia tej sprawy, tej zgody nie będzie. Ale po cichu, nie stawiać go publicznie pod pręgierzem, bo nikt nie chce być upokorzony.
TVP Info; Pytanie Dnia - 30 czerwca 2026

Powrót do "Wiadomości" / Do góry