Argumenty prezydenta w sprawie Zondacrypto są dla niego kompromitujące/.../ spojrzenie z lotu ptaka mówi nam jedną, bardzo prostą rzecz: konkretni politycy określonego obozu politycznego dostawali pieniądze na swoje fundacje, czy – jak w wypadku Piesiewicza – jakiś zegarek. Pan Moskal jeszcze jeździł gdzieś prawdopodobnie nie za swoje pieniądze. Następnie zgłaszali w Sejmie całą masę poprawek, różnego rodzaju propozycji, które miały ustawę osłabić i które były na rękę panu Przemysławowi Kralowi. I tu jest sedno sprawy - powiedział
Marek Borowski w rozmowie z Super Expressem. /.../ Nawet gdyby ta firma była „święta”, gdyby nie zbankrutowała i nie okazała się piramidą finansową, nawet wtedy byłaby to sytuacja niedopuszczalna. /.../ bardzo proszę, żeby odcedzić ten cały szum medialny, poboczne wątki i skupić się na jednym, bezdyskusyjnym. Pan Ziobro i pan Wipler brali pieniądze od firmy Zondacrypto, po czym reprezentowali ją w Sejmie głosując w odpowiedni sposób. Koniec kropka. Tu nie trzeba dodawać nic więcej.
Zdaniem Marka Borowskiego, o ile pierwsze weto prezydenta Nawrockiego do ustawy o kryptowalutach dałoby się jeszcze jakoś usprawiedliwić, to już później, kiedy było wiadomo, że z panem Kralem i Zondacrypto coś jest nie w porządku, o tyle kolejne weta pokazują, że prezydent był tutaj pod jakimś naciskiem. Albo tradycyjnie, jak przy innych ustawach, chciał tylko szkodzić rządowi. Nikt nie zdejmie z niego tej odpowiedzialności.
Zobacz wywiad Powrót do "Wiadomości" /
Do góry