Senat; dyskusja nad ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłychPanie Marszałku! Wysoka Izbo!Mamy już po raz któryś do czynienia z sytuacją, w której prezydent, wetując, zapowiadając weta, kierując do Trybunału, tego paratrybunału konstytucyjnego, różnego rodzaju potrzebne, ważne ustawy nie tylko stawia się w roli rządu – czyli ma być tak, jak on chce, chociaż to nie jest jego rola – ale również, jak to kiedyś śpiewał jeden z naszych cenionych piosenkarzy, bełta błękit w głowie, mąci, stwierdzając, że istnieją inne rozwiązania, alternatywne, lepsze. Czasami je przedstawia, a czasami ich nie przedstawia. Ja zastanawiam się, zwłaszcza wtedy, kiedy w grę wchodzą dość skomplikowane problemy ekonomiczne, kto to prezydentowi wymyśla. Bo prezydent nie jest ekonomistą, jak wiemy, i na pewno on nie wymyślił np. tego, żeby program SAFE finansować złotem. Na pewno on nie wymyślił również tego, żeby problem cen paliw i zamiar obniżki tych cen paliw finansować poprzez zamrożenie, oczywiście na niskim poziomie, marż hurtowych. On tego nie wymyślił. Kto to wymyśla? Zadaję to pytanie. Mogę tylko powiedzieć, że podejrzewam, tak, podejrzewam, prawdopodobnie jest to jego główny doradca ekonomiczny, pan Skiba. Muszę powiedzieć, że jestem nim rozczarowany, bo znam pana Skibę z poprzedniej działalności i zawsze był dosyć rzeczowy, a widzę, że w tej chwili wpadł w jakąś taką wirówkę polityczną i po prostu wtedy, kiedy prezydent mówi „nie, nie, no, nie mogę tego podpisać, ale tak po prostu nie podpisać też nie mogę, więc dobrze byłoby wysunąć jakąś kontrpropozycję”, pan minister Skiba chętnie służy pomocą i niestety występuje tu w roli, można powiedzieć, znachora ekonomicznego. Ten jego projekt z tym złotem to przecież był już zupełnie absurdalny i szkodliwy. A teraz mamy projekt dotyczący obniżki cen paliw, który – tak jak to tutaj pan senator Pawlak ładnie wyjaśnił – po prostu doprowadzi do tego, że paliwa nie będzie. Naprawdę nie ma alternatywy. Ten pomysł prezydencki jest po prostu fatalny. Ja już pomijam to, że tam jest jeszcze druga część, mianowicie obniżka VAT i nie wiadomo, czym ją sfinansować. Tutaj nie ma żadnej propozycji.
Tak więc niestety sytuacja wygląda tak, że jeśli chcemy obniżyć sztucznie – bo to w sumie chodzi o sztuczną obniżkę cen paliwa, wszystko jedno, jak to zrobimy – ceny paliwa, które są powiązane z rynkiem światowym, to mamy 2 sposoby, rzeczywiście. Pierwszy sposób jest taki, żeby przymusowo obniżyć ceny hurtowe, a drugi taki, żeby obniżyć ceny detaliczne w sposób, który już znamy, który był praktykowany. W jednym i w drugim przypadku są konsekwencje, pomijam finansowe, ale są konsekwencje polegające na tym, że możemy być tańsi niż nasi sąsiedzi. Tak jest w jednym i w drugim przypadku. Tyle że w przypadku obniżki cen detalicznych to dotyczy rejonów nadgranicznych, nikt nie przyjedzie z Niemiec do Warszawy, żeby zatankować pełny bak. Jeżeli chodzi o ceny hurtowe, to jest już inna rozmowa – przyjeżdża cysterna, nabiera, ile się da, i wywozi. Jeśli jeszcze do tego doliczymy importerów, którzy nie będą importować, bo nie będzie się im opłacało, to będziemy mieli sytuację prostą: nie przywożą paliwa z zagranicy i wywożą z kraju. I to proponuje pan prezydent.
Naprawdę, jeszcze raz apeluję o to, żeby nie podchodzić do tego na zasadzie: pan prezydent zaproponował i od razu mamy alibi, spokojnie możemy odrzucać takie projekty.
Oczywiście pojawia się teraz drugi argument: to jest niekonstytucyjne, bo działa wstecz itd. Sporo już tu o tym mówiono. Ale przecież – powtórzę jeszcze raz – taki wariant zastosowano w Polsce za rządów pana premiera Morawieckiego. W 2022 r. nastąpił skok cen węgla, koksu, więc później wprowadzono tzw. daninę solidarnościową i nikt nie protestował, cały parlament to przyjął i jakoś nie było mowy o konstytucji. My oczywiście również, nasze ugrupowania głosowały za. Tak więc to jest jeden z argumentów za tym, że konstytucyjnie naprawdę nie ma się tu czego czepiać. Inne kraje europejskie również to stosowały. Tam też zasada „prawo nie działa wstecz” jest wpisana do konstytucji, a mimo to ten wariant stosują.
I tak na marginesie, korzystając z okazji, bo może nie wszyscy wiedzą, skąd się wzięła nazwa windfall… Mianowicie w dawnej Anglii mieszkańcy wsi mogli zbierać w lesie chrust i jakieś tam spady, ale nie mogli wycinać dużych drzew, a zwłaszcza dębów, ponieważ one służyły do produkcji floty. I właściciele gruntu, ci lordowie, surowo za to karali. Ale jeżeli przeszła wichura i to drzewo złamała, to ten, kto je znalazł, mógł je sobie zabrać. I oczywiście uzyskiwał dodatkową korzyść. Czy był wtedy od tego podatek? Nie wiem. Ale przypomnę, że jeśli gramy na loterii i wygrywamy duże pieniądze, to płacimy podatek. Ktoś powie: no tak, ale to jest ujęte w ustawie i my to wiemy. Zgoda, dlatego że te gry loteryjne są uregulowane i wiadomo z góry, co się stanie, jeżeli wygram. I na pewno ktoś wygra prędzej czy później. A jeżeli chodzi o tego rodzaju przypadki jak ten, o którym mówimy, czyli nagłe skutki różnego rodzaju wydarzeń na świecie, czasami klęsk żywiołowych… Na klęskach żywiołowych też niektórzy zarobią znakomicie. Prawda? To są rzeczy, których nie da się ująć wcześniej w żadnej ustawie. Można tylko zapisać, że państwo ma prawo wprowadzić szczególny podatek, tzw. windfall tax, w przypadku, gdy zajdą szczególne okoliczności. Po prostu trzeba przyjąć do wiadomości, że takie rzeczy się zdarzają.
Źródło: SenatPowrót do "Wystąpienia" /
Do góry