Marek Borowski o Ludwiku Dornie i dziennikarzachMarszałek Sejmu Ludwik Dorn nazwał fotoreporterów "ścierwojadami". Co prawda, w prywatnej rozmowie, ale oficjalnie się tego nie wyparł. Dziennikarze bywają oczywiście wścibscy, nachalni, nieprzyjemni. Ale taki jest urok polityki. I jeśli polityk decyduje się objąć wysoki urząd w państwie, który powinien być dostępny dla opinii publicznej, to musi się liczyć z bardzo częstymi kontaktami z reporterami.
Ja miałem bardzo dobre relacje z dziennikarzami, więc wiem, że to jest możliwe. Marszałek Dorn ma najwyraźniej problemy w kontaktach z innymi ludźmi. Pokazuje to nie pierwszy raz. Już próbował zagonić dziennikarzy do jakiegoś kąta w Sejmie, dzielił ich na różne kategorie - plebs, ekwitów. Używa aroganckich słów również w stosunku do przeciwników politycznych, lekarzy, nauczycieli, inteligentów.
Ludwik Dorn ma nieuzasadnione poczucie wyższości. Uważa przy tym, że jego wypowiedzi są szalenie wysmakowane retorycznie. Tak naprawdę świadczą jednak o jego, delikatnie mówiąc, nieprzystosowaniu do życia w grupie.
"Fakt" - 6 września 2007Powrót do "Wiadomości" /
Do góry